piątek, 26 września 2014

O minimaliźmie w ubiorze i zakupach

Pamiętam czasy, kiedy w mojej szafie "nie domykały" się drzwi. Panował tam chaos i przepych. Królowała wszelka różnorodność kolorów, faktur i form. Prawdziwa anarchia! Zwykłam wtedy mówić, że nie mam się w co ubrać. Oczywiście, że nie miałam!
Moja garderoba składała się z przypadkowych elementów, z których żaden nie pasował do siebie. Wynikało to po części z nieświadomości swojego typu figury i typu kolorystycznego. Sama nie wiedziałam, czy chce nosić spodnie czy sukienki. Co mam schować a co uwydatniać. Przed imprezą latałam w popłochu po sklepach, w poszukiwaniu "czegoś". 



Jestem fanką filozoficznej zasady złotego środka. W każdej dziedzinie życia. Nie sądzę, by skrajny minimalizm był łatwy i przyjemny. Osoby dążące do posiadania tylko kilkunastu rzeczy, tak w ogóle, w życiu, muszą mieć ku temu jakieś predyspozycje osobowościowe, jakieś szczególne przeżycia. Drugim końcem kija w tym przypadku, byłam ja z moją szafą, która sprowadziła się do kolejnego upychania rzeczy. Czasem nawet ubrania leżące na samym dole, popadały w zapomnienie.

Obecnie zrobiłam porządny rekonesans. Warto mieć w szafie porządek. Osobne miejsce na rzeczy domowe, i na wyjścia.  Jasne, że nie jest idealnie. Wiem jednak, jakie fasony są dla mnie najlepsze, jakie kolory mi pasują. Ty też możesz się dowiedzieć, czytając wcześniejsze wpisy o typach figury. Bezlitośnie pozbyłam się niechcianych ubrań. W tej chwili mam ich niewiele. Będziecie to widziały po moich stylizacjach. Wiele elementów będzie się powtarzało. KOCHAĆ MODĘ, TO NIE ZNACZY, ŻE NALEŻY JĄ CAŁĄ KUPIĆ.
Stawiam na jakość ubrań i na idealne dopasowanie do mnie. Ważne, by każdy element do siebie pasował. Jeśli coś nie przekonuje mnie w 100% nie kupuję. A już na pewno nie dlatego, że jest tanie czy w promocji. Jednocześnie prawie w ogóle nie kupuję nowych ubrań. Ja po prostu kocham szperanie w lumpeksach! Potrafię wziąć dzień urlopu, lecz nie po to, by wylegiwać się w łóżku do 11. Znacznie bardziej wolę wstać o 7, by na 9 zdążyć na otwarcie nowego second hand. Mam wprawione oko. Potrafię wynaleźć wartościowe rzeczy. Ze sterty szmat z łatwością dojrzę jedwabną bluzkę, kaszmirowy płaszcz. Także Dziewczyny, nie dajcie sobie zapchać szafy;)
ps. dajcie znać jak Wy robicie zakupy, czy lubicie je robić i jaką zasadą się kierujecie w kupowaniu:)

4 komentarze:

  1. Oj z ubraniami miałam ten sam kłopot! Ogólnie ze względu na małe miasto, w którym mieszkam i mój większy rozmiar nie mogłam pójść sobie do jakiegoś typowego sklepu z ciuchami i kupić jakąś rzecz, po prostu wszystko było za małe. Przywykłam już do tego, że jak znajdę jakiś ciuch, w który się zmieszczę ( nie musiał być dobrany do mnie pod względem fasonu/koloru) to od razu go biorę. Miałam tak przez kilka dobrych lat, dlatego też moja szafa zapełniła się po brzegi samymi "szmatami", które kompletnie nie nadawały się do chodzenia. Od tamtego momentu zaczęłam śledzić blogi o modzie +size, ogólnie śledziłam też filmiki na yt dotyczące outfitów i zaczęłam gromadzić wiedzę o ubraniach i fasonach. Po lumpeksach buszuję praktycznie codziennie! Tutaj jakieś promocje, tam nowy towar, ubrania można kupić po prostu cudowne! W moim mieście otworzyli również sklep "kik" z większymi rozmiarami, co było dla mnie wielką ulgą! Kilka miesięcy temu zrobiłam ostry porządek w moich szafach, większość ubrań pojechała do domu dziecka etc. zostawiłam jedynie te, w których chodziłam na co dzień, dokupiłam też kilka ciuchów, które podobały mi się i wiedziałam, że będą mi użytkować w 100%. W ten sposób w mojej szafie jest więcej miejsca, posiadam rzeczy, które noszę, a dzięki temu nie wpadam w szał, że nie mam się w co ubrać! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kate, nic dodać, nic ująć. To smutne, tak to wygląda, ja też tak miałam...nic do siebie nie pasowało, ani kolorystycznie, ani stylem, ale był mój rozmiar, to brałam. Pewnie ten obrazek pasuje do wielu zagubionych, zdezorientowanych dziewczyn. Ale koniec z tym! Teraz wybieram rzeczy na moich warunkach:) Bardzo chciałabym za pomocą tego bloga pomóc innym size pluskom to zrozumieć. Dziewczyny, nie dajcie sobie wmówić, że nie zasługujecie na dobre rzeczy...jestecie piękne!

    OdpowiedzUsuń
  3. W mojej szafie jakiś czas temu też panował totalny chaos.. Staram się z tym walczyć i idzie mi to dość dobrze. Szukam ciuchów, które będą pasowały i służyły mi trochę,a nie będę kupować takich, które są modne..

    OdpowiedzUsuń
  4. no cieszę się, że nie jestem osamotniona z moją filozofią :)

    OdpowiedzUsuń