piątek, 17 października 2014

Jak sobie radzić z kompulsywnym objadaniem (część 2)

Teraz kiedy z poprzedniego postu wiemy czym jest kompulsja, możemy próbować świadomie przerwać tę pętlę.
Pamiętajmy, że poddając się objadaniu przy odczuwaniu przykrych emocji, gdy na przykład się nudzimy lub znajdujemy się w skomplikowanej sytuacji
, tak na prawdę dostarczamy organizmowi niesamowitego strzału. Przypływ kalorii, wartości odżywczych, mózg wytwarza pewne substancje (w części zwanej ośrodkiem nagrody ehh). Pokażę Wam moje autorskie sposoby, jak zastąpić tę czynność, innymi.


Czynności zastępcze muszą być równie intensywne w odczuciu, dostarczać równie przyjemnych doznań.

1. Kąpiel
Kiedy wracam do domu po ciężkim dniu, już wiem, że nie mogę po prostu usiąść i czekać na chęć podjadania.
Moim pierwszym sposobem jest gorąca, długa kąpiel. Do tego celu nie żałuję pieniędzy. Nigdy nie myślę o tym, że woda jest droga, a zużywam jej wtedy sporo. Kupuję wszelkiego rodzaju płyny, olejki do kąpieli. Nigdy wtedy nie leję odrobiny. Na opakowaniu zazwyczaj pisze, że wystarczy nakrętka. Ale dla mnie odczucie musi być intensywne. Wlewam śmiało pół butelki na jedną kąpiel. Zapach musi być mocny, aby zastąpił zapach potrawy, woda zabarwiona, piana gęsta i otulająca. Zawsze mam w łazience zapas takich kosmetyków, a im wymyślniejsze formy, tym bardziej cieszą wszystkie zmysły (kiedyś kupiłam kule do kąpieli w wyglądzie przypominające bezowe babeczki...cudne to było). Zapalam świeczki, i jestem sama ze sobą co najmniej pół godziny.

2.Muzyka
Jazda samochodem zawsze jest dla mnie chwilą dla siebie. Zawsze mam przy sobie kilka, a może nawet już kilkanaście ulubionych płyt. Każda przeznaczona jest na inny stan emocjonalny. Dobrze wiem, słowa której piosenki przyniosą mi ulgę w smutku, a które spotęgują dobry humor.
Płyty kupuję w specyficzny sposób. Znów chodzi o dostarczenie sobie mocnych doznań, nagrodzenie siebie za przykre przeżycia w sposób inny, niż jedzenie. Czemu więc nie kupować sobie samemu prezentu? Więc ja idę sobie na przykład do Empiku, staję przed regałami z płytami, i wybieram te, których okładka wydaje mi się ciekawa. Czasami znam już jakiegoś wykonawcę, czasami są to całkowite odkrycia, które pozostają ze mną na długo. Na przykład Asaf Avidan. Głos tak przeszywający...no mnie wyrywa z butów!





  Raz zdarzyło mi się kupić płytę zupełnie bez odsłuchania, by zaskoczyć samą siebie. Niestety zupełnie nie trafiona;)
Zawsze wybieram niezwykłe głosy, które czymś mnie zachwycają.

Natomiast coś, co zawsze poprawia mi nastrój, to dosyć stara płyta, ale wciąż napawa optymizmem


 Najlepsze jednak czeka mnie w samochodzie. Zakładam okulary przeciwsłoneczne, puszczam głośno muzykę i śpiewam/płaczę/śmieję się (niepotrzebne skreślić) do woli. Zapewniam, że w ten sposób można wypompować z siebie wszelkie napompowane myśli. Dodatkowym plusem, jest dwukrotne zwiększenie wartości mojego pojazdu, gdy są w nim moje płyty;)
(Jeśli nie jeździsz samochodem, możesz słuchać muzyki przez słuchawki, albo w domu. Porusz wyobraźnię a będzie Ci dane).





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz