niedziela, 19 października 2014

Jak sobie radzić z kompulsywnym objadaniem (część 3)

Kolejnym moim sposobem na chęć kompulsywnego rzucenia się na jedzenie, jest picie Yerba Mate. Jeśli nie znacie jeszcze tego cudownego napoju, to polecam się zapoznać i zaprzyjaźnić. Nie będę tutaj opowiadać o jej historii, mimo, że jest bardzo ciekawa.
Wspomnę tylko, że jest to tradycyjny napój, który był od dawna  kultywowany w plemieniach indiańskich, szczególnie w okresach głodu, gdyż Yerba ma właściwości tłumiące głód!
 

Yerbe pije się ze specjalnych naczynek, za pomocą łyżki z dziurkami, która podczas picia odseparowuje "fusy"


Szkoda, że nie czujecie absolutnie powalającego aromatu
Yerba dosłownie karmi moje wewnętrzne dziecko, a to przecież chodzi w uspokojeniu kompulsji. Początkującym polecam te aromatyzowane, z dodatkami owoców, płatków kwiatów czy kakaa, orzeszków, mięty...jest tego mnóstwo! Do kupienie w specjalistycznych sklepach lub przez internet. Dla wnikliwych polecam tę stronę.


Kiedyś uwielbiałam duże torebki...Nie tylko ze względu na stylistykę, ale w dużej torbie można było ukryć dużo skarbów. Zawsze miałam przy sobie jakieś ciasteczka, które można było ukryć. Nie było ich widać, więc nikt się nie czepiał, nie patrzył z pogardą, że znów jem...Takie małe oszukiwanie samego siebie. Odkąd sobie to uświadomiłam, przerzuciłam się na małe torebki. Wierzcie mi, ale do małej nic poza najpotrzebniejszymi rzeczami nie upchniecie. To bardzo zniechęca do kupowania słodyczy, bo musiałabym je nosić tak, że byłyby widoczne...


 Jeśli udało się Wam Dziewczyny zastosować choć jeden sposób i choć raz uniknąć zjedzenia czegoś w nadmiarze, to wszystko co tutaj pisze ma dla mnie sens! Dajcie znać co o tym sądzicie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz