sobota, 8 listopada 2014

Paski i plisy

Dzisiaj znów musiałam pokazać się Wam w wersji zdjęć selfi. Pewnie będzie to najczęstsza forma ze względu na ciągły brak mojego osobistego fotografa w domu.

Pamiętam jak 5 lat temu szukałam swojej wymarzonej sukni ślubnej
i pytałam ekspedientek o suknię plisowaną w rozmiarze 48. Reakcja zawsze była taka sama...zadziorne spojrzenie na mnie, na suknie porozwieszane na suchych jak rodzynki manekinach w sklepie, znowu na mnie...na moje czoło wstępował zimny pot, prawie słyszałam szyderczy chichot zza ramienia.


-,,ale plisa jeszcze Panią poszerzy"
Na szczęście, Dziewczyny to było 5 lat temu. W tej chwili mam dużą samoświadomość, i mimo, że plisa trochę poszerza, to dobrze użyta, może dawać ciekawy efekt. Oceńcie same..
Ps. Suknie ślubną szyła mi cudowna krawcowa, która odkryła przede mną tajemnicę materiałów kreszowanych.











10 komentarzy:

  1. hahha... ja się pytam co z ta nogą uniesioną ku górze??? :))))
    bluzka, korale i torebka big <3 !!!
    ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem absolutnie na tak ! Owszem troszeczkę Cię poszerza , jednak taka uroda jak Twoja zawsze się obroni! Dlatego nie warto trzymać się ścisłych reguł , w co wypada, a w co nie wypada się ubierać, ponieważ jest to po prostu słabe. Kochana dodaj sobie obserwatorów z przyjemnością zaobserwuję Twój blog! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, kocham plisy, tylko jakoś one mnie mimo wszystko nie kochają ;) na przekór im czasem jednak je noszę :P dobrze że też im się nie poddajesz ;) lubię czytać Twoje wpisy i oglądać zdjęcia, są takie jakieś optymistyczne i nie przerysowane :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. le moor dzięki, że jesteś ze mną! Dzięki takim komentarzom wiem, że to co tutaj robię ma sens.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super:) Skąd te boskie korale i cudowna torebka?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korale jeszcze powinny być w COS i w dodatku są teraz wyprzedaże ;) a torebka z second hand. Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Nie chodzi o plisy, których zresztą nie lubię.
    Nie uznaję niczego, co wkłada się do środka. Ani do spodni, ani do spódnicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bardzo lubię wkładać bluzki do środka i robię to często, bo odkryłam taki sposób dopiero rok temu (i jeszcze się tym jaram).

      Usuń