czwartek, 4 grudnia 2014

Fura, skóra i komóra

Niedawno nadarzyła mi się fantastyczna okazja, włączenia do sesji fotograficznej sportowej maszyny. Raczej daleko mi do jarania się szybkimi pojazdami, wyglądającymi jak z obrazków gum do żucia Turbo. Jako zapracowana, współczesna kobieta,
robiąca 100 rzeczy na raz, skrycie tęsknię za beztroską bohemą, tak bliską mi mentalnie. Dlatego zastanawiałam się czy z taką bryką w tle nie będę wyglądać jak...




Ostatecznie sesja nie wypadła źle. Kolejne fajne doświadczenie, kolejny stereotyp chudej laski wysmarowanej oliwką, wijącej się na masce Ferrari złamany.Tymczasem ja i żółty wehikuł oddajemy się Waszym oczom do dyspozycji :)










4 komentarze:

  1. Masz śliczny uśmiech i ogólnie mi się bardzo podobasz :) Spodnie pocięte w ten sposób to nie moja bajka ale nie każdemu musi się wszystko podobać :) Najładniejsze zdjęcie jak siedzisz uśmiechnięta w aucie :) hehe tzn w furze <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Agnieszko. Spodnie pocięłam sama i traktuje to jako eksperyment, zresztą jak wszystko co ubieram 😋 buziaki

      Usuń
  2. dzikość kota i psia miłość.... ależ to cała Ty. W bieli nie jest nam do twarzy, no chyba, że jest to ślubna kreacja, więc biały sweter odwieś do szafy męża. Fajne buty i biżuteria, taka prosta i surowa. A że, ładnemu we wszystkim ładnie więc w żółtym Ci do twarzy, Jesteś jedną z nielicznych, którym do twarzy w czapce. Zgadzam się z poprzedniczką - najpiękniejszy w świecie uśmiech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle tu o moim uśmiechu, obiecuję stosować go więcej do kolejnych sesji :)

      Usuń