sobota, 17 stycznia 2015

Sztuka prostoty

Minimalizm był mi bliski już od bardzo dawna. Samo nazwanie i doświadczenie, że idzie się tym nurtem działa jak efekt eureka! Czuję się jak świadomy konsument. To nie oznacza, że korporacje nie nabijają mnie w butelkę.




Są takie aspekty mojego życia, gdzie się po prostu temu poddaje, ale tam gdzie mam wystarczającą wiedzę, mówię stop!
 Zapewniam Was Dziewczyny, że pieniądze szczęścia nie dają, i zakupy też nie!
 Pracujemy, by wydawać-brakuje kasy-więcej pracujemy i więcej wydajemy...a lista rzeczy do kupienia jest jak smok z bajki. Jak odetnie się jedną głowę, to na jej miejsce wyrastają dwie. Zawsze można mieć nowsze, lepsze...lampa z ikei, ten super podkład z loreala, no i kubek ze śmiesznym napisem. A ja się tego wszystkiego wyrzekłam. W mojej szafie jest tylko to co mi potrzebne. Mam ubrania na każdą okazję, mogę je ze sobą dowolnie łączyć, bo wszystkie są w moim, niepowtarzalnym stylu. Tak więc mając może 30 sztuk ubrań, mogę stworzyć setkę różnych stylizacji.













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz