środa, 25 listopada 2015

K. zaczyna robić pompki

Leci cicha muzyka, migają światła świec sprawiając, że cienie książek na półkach wydłużają się i skracają.

-jeszcze takiego wielkiego bebecha to nie miałeś- wypalam, zdając sobie sprawę jak mało romantycznie to brzmi, dopiero w trakcie mówienia...

-mówisz tak, bo zazdrościsz mi tej pizzy- odpowiada K., wpychając sobie do ust kawałek pizzy, jedyną wolną ręką (na drugiej uporczywie zwisam ja).

-to przez słodycze!- oznajmiam z miną jaką miał zapewne Krzysztof Kolumb odkrywając nowy ląd.



-to wiesz co (mruczy po długim namyśle), dołączam się do Twojego planu 365dni! Będę uskuteczniał pompki. Weź mnie tam ogłoś na Tym swoim blogu, że ja to ja, i że teraz będę robił coś ważnego!

-to może zapisz się ze mną do siłowni?

-Martynka, przecież wiesz, że nie mam czasu- mówi niezrozumiale, zapewne z powodu ust zapchanych pizzą. - i poza tym napiłbym się czegoś słodkiego, a nie ciągle ta woda...jak zwierzęta!
Obejmuję K. w pasie, wtulam się mocniej i myślę jak bardzo go kocham...
Kurtyna...




2 komentarze: