sobota, 21 listopada 2015

Zajrzyj grubej do sypialni

- "ostatnio jesteś jakaś taka mało seksowna" usłyszałam i wzdrygnęłam się.

Na pierwszy rzut oka mało znaczące podsumowanie. Ale jak kropla po kropli drąży skałę, tak te słowa drążyły w mojej pewności siebie. Już po kilku godzinach od wystawionej mi opinii, z zaciekłością doszukiwałam się w sobie kuszących cech. Z rozpaczą przerzuciłam szufladę z bielizną: majtki w prążki, i jedne różowe reformy, i znów w kolorowe prążki...kurrrwa (z wydłużonym "rrr" jak to mówi taki jeden Pan Stasiu). Gdzieś tu musi być ten czarny koronkowy gorset! (nagłe olśnienie, że wyrzuciłam kilka miesięcy temu nie ratowało sytuacji).
- "idę na zakupy" rzuciłam, snując w głowie niecny plan zaskoczenia świata swoim seksapilem.
"Jeden kuszący gorset i wracam" mamrotałam do siebie.




-"Ale nie jedliśmy obiadu!" dociera do mnie głęboki, męski głos z pokoju obok.
Wystarczyła chwila mojego zawahania, by on stał już obok mnie.
-"bo chciałam sobie kupić jakąś fajną bieliznę" jąkam się, aż sama nie dowierzam, że mówię to już tak mało zdecydowanym głosem!
Wyczuł brak pewności...jego dłonie rozbierają mnie łapczywie. Światło przygasa nie wiadomo kiedy. Gdzieś mignęła mi blizna na mojej nodze "to ma być seksowne?" nie zdążam rozpatrzyć problemu, bo właśnie zalewa mnie fala ciepła i rozkoszy.

Chwile później leżę naga, i nie ważne, że nie mam jędrnych piersi, i brzuch nie jest napięty. 
-"Jestem seksowna, wtedy kiedy chce i dla tych, dla których chcę"
 Z kuchni dociera zapach spalenizny. To on...robi hot dogi. Wstaję, idę za "zapaszkiem". On patrzy bezradnie.
-"daj, pomogę"
-"odejdź babo"
poruszam się w stronę wyjścia z kuchni
-"ale nie tak daleko...potrzebuję Cię!



1 komentarz: